Mam tutaj dostęp do niektórych polskich kanałów. Głównie, jeśli już zdecyduje się na włączenie TV i jeśli już zdecyduje się na oglądanie akurat polskich programów, mam do dyspozycji ITVN (kanał dopasowany jest godzinowo i programowo do potrzeb polaków przebywających w różnych częściach świata), POLSAT 2 i TVN24. I właśnie dziś z braku innego zajęcia, włączając ITVN trafiłam na polską komedię romantyczną ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA. Hmm…polskie komedie romantyczne w większości pozostawiają wiele do życzenia, niestety. Osobiście jednak, zawsze jestem nastawiona, a przynajmniej się staram, na odnajdywanie tego co pozytywne. Mało tego bardzo dobrze, moim zdaniem, rozumiem do czego służy film, może inaczej, wiem do czego mnie służy film w danym momencie. Głównie chcę by potrafił mnie rozśmieszyć, wzruszyć, skłonić do refleksji innej niż: "czy oni muszą w każdym zdaniu używać słowa na k. i świecić golizną na prawo i lewo" albo "i to ma być śmieszne?". Z drugiej strony irytuje mnie nieco, kiedy słyszę jak ktoś komentuję film sensacyjny i zwraca uwagę: "ta, jasne, w życiu nikt nie dałby rady tego przeskoczyć, co to za film jest?". No, właśnie to jest film i rządzi się takimi, a nie innymi prawami. W filmie, bohater jak trzeba to przeskoczy i kule się nie imają i zawsze włosy są ułożone. Jakie konsekwencje dla filmu miałby zapis w scenariuszu o braku kilku centymetrów do udanego przeskoku głównego bohatera z budynku na budynek?:D No i co, drogi widzu, zgodnie z realiami nie udało się przeskoczyć, więc napisy końcowe i nara?Koniec filmu? James Bond to w życiu by się nie doczekał tylu odsłon. To by dopiero było. Chociaż można by to zrealizować jako taki filmowy happening:)
Nie będę tu oceniać naszej rodzimego rynku filmowego, nie chce i nie znam się na tyle żeby pozwolić sobie oceniać innych. Powiem tylko tyle, że jako widz doceniam kino z górnej półki, tworzone z pomysłem i niemałym kunsztem, przedstawiające się w takich obrazach jak np. "W ciemności" Agnieszki Holland, czy ostatni świetnie przyjęty - "Bogowie", ale i widzę jakim brakiem pomysłu, brakiem szacunku dla widza, brakiem jakości, cechuje się często rodzime kino komercyjne, czytaj te wszystkie filmy w stylu "Kac ….". No i masz, poniosło mnie, a ja nie o tym chciałam, nie chciałam o negatywach tylko o tych pozytywnych wrażeniach. Wracając, więc do filmu ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA, przedstawicielu, jak w mordę strzelił, komercyjnej części polskiego rynku filmowego, przyznam, że obejrzałam i żyję mi się z tym faktem całkiem dobrze. Film lekki, leciusieńki, oklepane rozwiązania fabularne, czasem oglądając chciałoby się żeby to czy tamto było inaczej, ale ogólnie do obejrzenia. Karolak taki jak zawsze, Adamczyk mniej więcej, ale ja ich za to lubię, tacy mnie w filmie bawią i już. Małgorzata Socha też jest w porządku. Cóż, z pewnością ktoś kto chciałby wznieść się do sfery sacrum i zrelaksować przy sztuce wyższej, włączając film ŚNIADANIE… boleśnie chlaśnie tyłkiem o podłogę, ale ktoś kto jak ja dziś, miałby ochotę na jakiś miły i lekki wypełniacz czasu i oderwanie od problemów codzienności, nie powinien przesadnie narzekać.
To na tyle i pozdrawiam:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz