Jak można doprowadzić akwarium do takiego stanu? Cóż, można i już, lepiej o tym nie dyskutować:)
Nie posiadałam wcześniej doświadczeń w dziedzinie akwarystyki. Dlatego przyznam szczerze, iż na początku kiedy myślałam o wyczyszczeniu tego zbiornika (dość dużych gabarytów) chciałam wyszorować wszystko jakimś odkamieniaczem, wybielaczem, a potem potraktować szklane ściany płynem do mycia szyb "Windex" (wdzięczna amerykańska nazwa). Na szczęście szybko sama doszłam do wniosku, iż czyszczenie środkami chemicznymi plus wrażliwe na tego typu zanieczyszczenia rybki to całkowicie błędne połączenie i zły pomysł. Należało poszukać bardziej naturalnego wroga osadzającego się kamienia. Do głowy przyszedł mi wszechstronny ocet! Pozostałe osady, glony i muł nie stanowiły problemu, przy pomocy szczotki łatwo się ich pozbywałam. Nieodzownym źródłem informacji był oczywiście internet i strony czy fora poświęcone dbaniu o domowe akwarium. Niestety przez różnicę czasową i odległość nie zdecydowałam się zasięgnąć rady u kuzyna akwarysty, który posiada na ten temat znaczną wiedzę, ale podejrzewam, że nasze "nowe" akwarium sprowokuje mnie jeszcze do zadania Ł. niejednego nurtującego pytania.
Wracając do tych technicznych kwestii. Na początek przy użyciu dużego plastikowego kubka wylałam połowę wody z akwarium, następnie korzystając z "siatki" wyłowiłam wszystkie rybki i umieściłam w odpowiednio dużym plastikowym pojemniku do którego wcześniej wlewałam wodę ze zbiornika. Dodam, że wszystko co miało mieć kontakt z rybkami było wolne od jakichkolwiek zanieczyszczeń. Następnie pozbyłam się reszty wody i wyjęłam całą inną zawartość.
Roztwór wody z octem (w odpowiednich proporcjach "na oko") w towarzystwie szczotki uporał się z prawie całym osadzonym kamieniem bez problemu. Wyszorowałam cały zbiornik, filtr i lampę. Sama szczotka i bieżąca woda poradziła sobie też z "wyposażeniem" akwarium czyli z brudem na sztucznych roślinkach i sztucznej "jaskini"(?). Ręcznikami papierowymi wytarłam wszystko do sucha, nie zostawiając smug. Kolejnym krokiem była wizyta w sklepie zoologicznym w celu nabycia dodatkowego "wyposażenia". Zdecydowaliśmy się na nowe kolorowe kamyczki, dodatkowe roślinki i coś w stylu "tapety" przyklejanej na zewnętrzną ściankę zbiornika. Ostatnim krokiem była akcja wkładania wszystkiego z powrotem w tym głównych lokatorów - złotych rybek. Co prawda wyczytałam, że prawidłowo powinno się wymieniać około 25% wody na czystą żeby nie zakłócać życia ekosystemu akwarium, ale ostatecznie wymieniliśmy jakieś 90% wody! Zdecydowałam się na to słysząc, że wcześniej te rybki miały już wymienianą całą wodę na czystą i nic złego się z nimi nie działo, ale następnego dnia rano, zaraz po przebudzeniu szybko pobiegłam sprawdzić jak rybki przetrwały noc w nowych warunkach. Zuchy pływały jak gdyby nigdy nic:) I mam nadzieje, że cieszyły się z tego, że w końcu widać coś w wodzie i przez szklane szyby :P
P.S. Przy okazji odwiedzin w sklepie zoologiczny "PETCO", chyba największym w naszej okolicy, nie mogliśmy z P. odmówić sobie zobaczenia wszystkich małych mieszkańców sklepu. Mieszkańców tymczasowych ponieważ zwierzątka były oczywiście do kupienia. My zdecydowaliśmy się zostać przy naszych rybkach i dwóch kotach, chociaż tarantula (za jedyne trzydzieści parę dolarów) robiła wrażenie…:)











