Będąc dziś w okolicy postanowiliśmy wstąpić do jednego z polskich sklepów w stanie New Jersey. Bardzo lubimy te wizyty między półkami z polskimi specjałami choć z innych powodów lubię je ja, a z innych mój narzeczony. Dla mnie to okazja do kupienia produktów, które dobrze znam, za których smakiem tęsknie, dla P. to często możliwość spróbowania tego co ja zachwalam lub do kupienia czegoś co mu zasmakowało, kiedy pierwszy raz kupił to w polskim sklepie w Stanach właśnie, nie w Polsce niestety. Jak można się domyślić "polish deli" otwierane jest w miejscach gdzie w większych skupiskach mieszkają Polacy (niestety jeśli My chcemy zrobić małe zapasy musimy przeznaczyć około 1,5 godziny jazdy w jedną stronę). Niektórzy amerykanie również kupują i cenią sobie dobre jakościowo polskie produkty, ale nie oszukujmy się, Polonia stanowi głównego klienta.
Właśnie podczas takich zakupów, ale nie tylko, mimowolnie można być świadkiem funkcjonowania neologizmów z rodzaju zapożyczeń, w tym przypadku oczywiście z języka angielskiego. Zapamiętałam kilka przykładów:
-"czy może mi to pani poslajsować" od angielskiego slice czyli pokroić/ kawałek
-"textowanie" o wysyłaniu wiadomości SMS, od texting czyli pisanie wiadomości
-"nie baderuj jej" od angielskiego bother czyli niepokoić/ zanudzać/ przeszkadzać
- "szopingujesz" od angielskiego shopping czyli zakupy
Ja jeszcze nie tworze własnych neologizmów i wolałabym ich nie tworzyć, ale trudno się powstrzymać i nie wplatać w zdania angielskich słówek, kiedy tak często się ich używa. W efekcie czego mówimy np.: "Musimy kupić jeszcze countertop" zamiast "Musimy kupić jeszcze blat" lub "Czy ta lodówka jest counter depth?" zamiast "Czy ta lodówka jest na głębokość blatu?". Zauważyłam też taką swoistą naprzemienność w używaniu języka polskiego i angielskiego, przez emigrantów z Polski w rozmowach ze sobą (w tym mnie i moich bliskich tutaj w Stanach). Rozmawia się normalnie po polsku i nagle jedno zdanie, albo jego część pada już po angielsku. Jakby język angielski był takim dodatkowym podkreśleniem znaczenia wypowiadanego zdania lub wplata się go bo na co dzień danego sformułowania używa się właśnie w tym języku. Ciężko to wyjaśnić. Czasem słysząc jak ktoś mieszkający czy przebywający przez jakiś czas za granicą, wprowadza do swoich wypowiedzi dużo angielskich słówek, można pomyśleć "ale się chwali, specjalnie żeby wszyscy wiedzieli gdzie był/a" i pewnie czasem tak jest :D, ale w wielu przypadkach dzieje się tak nie do końca świadomie, mimowolnie po prostu. Stwierdzam to na bazie własnego doświadczenia i obserwacji. Jednakże eksperci językoznawcy z całą pewnością mają na ten temat więcej do powiedzenia:)
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz