poniedziałek, 8 czerwca 2015

BETTE MIDLER - ISN'T SHE GREAT

Lubię oglądać filmy i seriale w kuchni, np. przygotowując obiad. Komputer na blacie kuchennym jest dla mnie tak naturalny jak deska do krojenia. 
Wczoraj zdjęłam z półki film, który jeszcze w folii stał na regale już od jakiegoś czasu. 


Film z bodaj 2000 roku - przecież nie trzeba zaraz gnać za nowościami, kiedy tylu innych się jeszcze nie widziało. 
"Isn't she great" (w Polsce: "Wspaniała Susann") to film oparty na prawdziwej historii Jacqueline Susann, pisarki i autorki słynnej "Doliny Lalek". Nie będę szczegółowo opisywała fabuły, wspomnę tylko, że bohaterka, bez powodzenia próbująca osiągnąć oszałamiający sukces w show biznesie, za namową kochającego męża zabiera się za pisanie książki. Są lata 50 ubiegłego wieku, po drodze do tego upragnionego sukcesu, prawie nie tracąc werwy, mierzy się z chorobą swoją i syna, intensywnie pracuje i zmaga z przeciwnikami swojej twórczości. 

Dobrze od czasu do czasu zobaczyć bohatera/kę w akcji - realnej lub zbliżonej do realności.  Nie mam nic przeciwko, będącemu obecnie na czasie, przenoszeniu na ekran komiksowych superbohaterów. Taki np. Thor. Ostatnio widziałam, trafiłam na kanale hiszpańskojęzycznym, obejrzałam fragmentarycznie drugi raz i dobrze mi z tym. Ale ileż można oglądać superbohaterów, którzy mają na głowie ratowanie świata przed władzą złego brata wyposażonego w jakiś magiczny miotacz laseru(?) przypominający plastikową zabawkę…choćby nawet "ten brat" był dobrze zagrany. 
A tu mamy prawdziwą bohaterkę, nie tracącą humoru w obliczu choroby i przeciwności, dążącą do celu i wreszcie załamującą się, ale jak ten Rocky, podnoszącą się po ciosach. I to się nazywa heroizm, pięknie zagrany w filmie. Nie żaden tam wywijający tarczą kapitan Ameryka w lateksowych portkach, a bohaterka z krwi, kości i poczucia humoru. 

Klimatem "Isn't she great"przypomina mi "Czułe słówka" i "Stalowe magnolie", a ja uwielbiam TEN klimat.
Co może być budujące: film z Bette Midler nakręcono stosunkowo niedawno, miał premierę w roku 2000 (choinka, to i tak już 15 lat temu) i cieszę się, że tego typu ciepłą, filmową atmosferę lat 50, z pięknym tłem miasta New York udało się zachować/stworzyć. 




 Bette Midler polubiłam już w dzieciństwie. Za rolę Winifred Sanderson w filmie "Hocus Pocus" - jako wiedźma również była genialna 😉




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz