Byłam ostatnio "zmotywowana" do skorzystania z pralni publicznej. W wyniku nabycia nowego doświadczenia zdania na ich temat nie zmieniłam. Godzina spędzona na oczekiwaniu, aż trzy suszarki uporają się z naszym praniem była kreatywna tylko pod względem zdobywania owego doświadczenia.
Siedem minut działania suszarki kosztuje 25 centów. Oczywiście wykupienie siedmiu minut nie wystarczy i 25 centowych monet należało wrzucić nieco więcej, żeby w końcu wszystko było suche.
Owszem, pralnia przydaje się w nagłych przypadkach, kiedy domowy sprzęt piorący/suszący, mówiąc kolokwialnie, nawali. Ale opieranie na publicznej pralni całej rodzinnej struktury prowadzącej do noszenia czystych ubrań ciągle mnie nie przekonuje. Tak, więc z ulgą odebrałam paczkę z nowym bezpiecznikiem do naszej suszarki.
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz