niedziela, 5 kwietnia 2015

HUDSON VALLEY

Za co można pokochać stan New York? Za coś czego się raczej nie spodziewałam…Za krajobraz!:) Nie pamiętam już co sobie myślałam lecąc tu pierwszy raz, to znaczy pamiętam (…), ale akurat nie o moich wyobrażeniach na temat widoków jakie czekają mnie za oknem samolotu, samochodu a potem domu. A może w ogóle o tym nie pomyślałam, nie wizualizowałam - wystarczająco dużo miałam wtedy na głowie:) Niemniej w mojej świadomości ukształtował się obraz stanu New York - ogólny i powstały oczywiście na bazie najrozmaitszych produkcji filmowych i telewizyjnych. Nie, nie chce powiedzieć, że wszystko mnie zaskoczyło i jest całkowicie inne, nie mogę też wypowiadać się o stanach w których po prostu nie byłam, ale pozwolę sobie na krótką, subiektywną ocenę/opis miejsca w którym mieszkam czyli Hudson Valley, regionu stanu New York do którego zdarza mi się pałać szczerym uczuciem i podziwem. 
Hudson Valley to po prostu dolina rzeki Hudson, to różnorodne skały triasowe, piaskowce, to wysokie klify, to rozległe wzgórza Appalachów, to jeziora, to bogata fauna (m.in. niedźwiedzie - jeden taki jegomość zaglądał nam kiedyś do kubłów na śmieci czy skunksy - miałam przyjemność poznać przedstawiciela gatunku, który był tak miły i nie "zadarł kity") i ocean zieleni… Duży stopień zalesienia i pofalowane ukształtowanie terenu tworzą niezapomniane widoki, które znacznie umilają podróże samochodem. Właśnie, cały region Hudson Valley cechuje się również świetnie zurbanizowanymi obszarami, z ciekawą i atrakcyjną infrastrukturą drogową, kolejową jak i infrastrukturą społeczną co sprzyja osiedlaniu się tu spragnionych większego kontaktu z naturą  mieszkańców New York City, którzy nie muszą rezygnować przy tym z pracy w New York.
Cóż, mieszkanie w centrum miasta ma swoje plusy, ale musimy się wówczas pogodzić z częstszą obserwacją populacji szczurów niż jak w przypadku Hudson Valley np. saren.  
Będąc bardziej szczegółową wspomnę o tym, że sami mieszkamy w miasteczku którego granica z dużym miastem wydaje się niemal "zatarta", a dziesięciolecia ustroju wolnorynkowego i napływu wielu kultur i religii spowodowały mnogość i różnorodność punktów handlowych, usługowych w tym restauracji serwujących najrozmaitsze kuchnie świata często w oryginalnym wykonaniu oraz oczywiście kościołów różnych wyznań.   
Niestety w krajobraz rzadko wpisują się farmy, jeśli dobrze sobie przypominam widziane przez okna samochodu mogłabym policzyć na palcach jednej ręki i są to najczęściej stadniny koni.      

Mamy za to swoją regionalną winnicę:) 






Zdjęcia nie oddają w pełni piękna i uroku Hudson Valley, ale zapewniam, że region w pełni zasługuje na takie sformułowania wymawiane w jego kontekście. 

Wesołych i radosnych Świąt Wielkanocnych!:)

Pozdrawiam SK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz