poniedziałek, 30 marca 2015

NEW JERSEY


W ostatnią sobotę wybraliśmy się z P. do New Jersey…. Nie wiem ile już razy przemierzaliśmy tę trasę, ale pamiętam dokładnie co pomyślałam podczas pierwszej jazdy: "i zawsze chcąc jechać do Ikei będziemy musieli zapieprzać taki kawał drogi?" - jak już może wcześniej wspominałam w Stanach odległości są wprost proporcjonalne do wielkości tego kraju i jako rdzenna mieszkanka Wielkopolski miałam się do czego przyzwyczajać. Aktualnie odnoszę wrażenie, że pokonujemy te wszystkie mile jakoś szybciej, tak to bywa kiedy krajobraz dookoła staje się coraz bardziej znajomy… 

Jechaliśmy do znanego nam miasta - Paramus i kompletnie nieznanego mi miasta - Elizabeth (oba w stanie New Jersey), więc przy okazji załatwienia kilku spraw mogłam zobaczyć całkiem nowe miejsce. Fajnie:) 


Ostatnie podrygi zimy…Śnieg padał tylko w granicach naszego hrabstwa. 



Skręcaliśmy w lewo oczywiście. 


Hen na horyzoncie - Manhattan:) 


 Apple Store i obsługa w niebieskich koszulkach  - jak widać "interes się kręci"(Paramus).

I znowu na horyzoncie majaczy Manhattan…Już w drodze do Elizabeth. 

Widok na Lower Manhattan z innej perspektywy…


Najwyższy budynek to oczywiście World Trade Center.

Elizabeth, przynajmniej w tej części, którą widziałam to tereny otwarte, zabudowy przemysłowe i ośrodki magazynowo-logistyczne. Taką ilość kontenerów, jak podczas ostatniej wycieczki, widziałam pierwszy raz, co nie dziwi ze względu na niedalekie sąsiedztwo portu… 

Przy okazji wpadliśmy do Ikei w Elizabeth (zwykle chcąc zaopatrzyć się w jakąś część asortymentu szwedzkiego koncernu zatrzymujemy się w Paramus). Z okien części restauracyjnej roztaczał się widok na nieustający korowód lądujących na lotnisku Newark samolotów. Najwyraźniej nie zarządzono jeszcze wiosennych porządków w Ikei, ale zacieki na szybach zauważyłam dopiero oglądając zdjęcia w domu…będąc tam na miejscu, to co działo się za oknem całkowicie przykuwało Naszą uwagę…  


Wysiadamy z samochodu i… dojmujący zapach palonej gumy…Cóż, maszyny lądują bez przerwy, jedna za drugą czyli nie należy się dziwić. 

Pozdrawiam
SK:)  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz