Może kiedyś napiszę, w ujęciu technicznym, co w amerykańskich domach mi się najbardziej nie podoba, co mnie dziwi, a co uważam za godne uwagi, ale zdjęcia które zrobiłam na jednej z ulic w Poughkeepsie są dla mnie natchnieniem do podjęcia innego wątku.
Mianowicie amerykańskie domy, ze swoją specyficzną architekturą wydają mi się często albo gotowym planem horroru albo miejscem do zamieszkania dla czarownicy z bajki. Zdecydowanie często są to budynki pokaźnych rozmiarów, z kolumienkami, z wieżyczkami, pomalowane - powiedzmy z fantazją lub wręcz w "złowieszczych" kolorach, z różnymi zdobieniami…Wyglądają na wiekowe i w zadziwiającej większości po prostu liczą sobie dziesięciolecia czy często nawet stulecie (w związku z tym przypomina mi się zagadka, którą zadał mi kiedyś P. ,jadąc autem zadajemy sobie zagadki/pytania dotyczące różnych dziedzin: "co najczęściej niszczy domy w USA?", odpowiedź jest prosta: korniki - myślał, że mnie zagnie, pffi; pewnie rozwinę ten problem szczegółowiej przy tej okazji o której wspominałam na początku, ale naprawdę czasem sama sobie zadaje inne pytanie: jakim cudem te budynki nadal stoją?!).
Zapewne duży wpływ na moją wyobraźnie mają po prostu amerykańskie produkcje filmowe w których tłem/miejscem akcji zwykle są amerykańskie ulice i budynki waśnie, siłą kojarzenia podsuwają mi charakterystyczne obrazy. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele budynków mieszkalnych Wschodniego Wybrzeża i ich architektura (New York City to oczywiście nieco inna para kaloszy) mają ten wyjątkowy klimat. Wywołanie atmosfery "strachu" na Halloween to pestka, a z drugiej strony magiczna bożonarodzeniowa aura wydaje się w wielu przypadkach wpisywać w krajobraz idealnie (i tu już o wkładzie New York City warto wspomnieć)…
Zdjęcia powyżej przedstawiają oczywiście jedną ze "stron" amerykańskiego budownictwa/architektury. Inne ulice mają nieco inny klimat, bardziej sielski, bardziej nowoczesny (ale nie w stylu do którego przywykliśmy w PL), gdzie wyobraźnia niekoniecznie skłania się ku atmosferze grozy, ale za to Boże Narodzenie nadal "pasuje jak ulał".
Pozdrawiam







Z niecierpliwością czekam na techniczną stronę amerykańskiego budownictwa...:) niestety w polskich głowach głęboko zakorzenił się beton i cegła, jako jedyne, słuszne rozwiązanie podczas budowania domu...z mojego punktu widzenia kompletnie niesłusznie...na początku nowego roku siostra Oli z mężem zaczynają budować swój nowy dom i ku mojej radości będzie to drewniany dom o konstrukcji szkieletowej, przy budowie którego będę miał spory udział...:D
OdpowiedzUsuńHmm…Do posta o technicznej stronie budownictwa rodem z USA potrzebuje jeszcze wykonać zdjęcia, ale obawiam się, że w odbiorze nie będę orędownikiem tych amerykańskich rozwiązań…
OdpowiedzUsuń