Czasami słyszy się pytanie czy politycy mają swoich współobywateli za mało inteligentnych…Sama się nad tym zastanawiałam kilka razy, ale niestety wydaje mi się, że sprawa jest wynikiem nie tyle zwykłego lekceważenia, a świadomym dziełem wyrachowania. Politycy zdają sobie sprawę z żenującej i nieprawdziwej treści swoich wystąpień, komentarzy czy działań, ale zaopatrzeni w badania socjologiczne, w doradców PR, statystyki i mało szlachetną determinacje nie boją się ich wypowiadać, pod nimi podpisywać. Celują w wybraną grupę społeczną, co wydaje mi się najsmutniejsze bo zdaje sobie sprawę z tego, że te wszystkie wywody przez które mnie dopada oburzenie mają swoich odbiorców, wręcz fanów.
Nie jestem zaangażowanym obserwatorem polskiej polityki, nie jestem również zwolennikiem czy wyborcą konkretnej partii politycznej. Nie da się, z mojego punktu widzenia. Pozostaje zaufać własnemu zdrowemu rozsądkowi i mimo wszystko dążyć do wypracowania jak najwartościowszej kultury politycznej (w przypadku Polski można mówić raczej o pojawieniu się) w rozumieniu jej jako wzorów postaw i zachowań w relacjach obywateli i władzy. Jak? Chociażby głosując i popierając inicjatywy tych, którzy wnoszą coś pozytywnego - przecież nie można generalizować i pesymistycznie zakładać, że w polskiej polityce brakuje ludzi z prawdziwą misją.
Donald Tramp też nie przebiera w słowach i polityka amerykańska ma swoje za uszami, ale mimo wszystko funkcjonują tu jakieś tradycje polityczne, istnieje kultura polityczna i…poczucie humoru.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz